Jeżeli tutaj jesteś, to prawdopodobnie okres życia, kiedy wchodziłaś do drogerii i po prostu kupowałaś podkład (nie za ciemny, żeby nie było efektu marchewki, i nie za jasny, żeby nikt nie pomylił Cię z córką młynarza) masz już za sobą.
Na pierwszy rzut oka, wybór odpowiedniego podkładu nie powinien wydawać się trudny, obecnie przecież możemy wybierać produkty do makijażu twarzy spośród dziesiątek powszechnie dostępnych firm produkujących kosmetyki...
Zacznijmy od FORMY. Którą wybrać?
Największą grupę podkładów stanowią te w formie płynnej (fluidy) i to one są najczęściej kupowane, szczególnie kiedy zaczynamy naszą przygodę z makijażem. Jakoś tak się już utarło, że podkłady są w tubkach a pudry w kamieniu. Może to wynikać z tego, że podkładów płynnych jest znacznie więcej na sklepowych półkach. Nadają się one szczególnie dobrze do cer suchych, ze względu na swoją płynną bądź kremową konsystencję. Krycie w przypadku podkładów płynnych jest różne, od tych o znikomym kryciu i jedynie efekcie ujednoliconej cery, aż do pełnego krycia.
Oprócz fluidów, można kupić też tzw. podkłady w kompakcie, czyli nic innego, jak podkład, który wygląda jak puder. ;) Tu mamy jeszcze dwie możliwości, podkład w kompakcie o konsystencji prasowanego pudru (który znacznie lepiej sprawdzi się u tych z Was, które mają cerę mieszaną, bądź tłustą) i konsystencji kremowej (nie podkreśli suchych skórek i zmarszczek, cery ze skłonnościami do przesuszania się. Krycie ma skalę podobną jak w przypadku podkładów płynnych.
Na rynku dostępne są także podkłady w sztyfcie i w formie sypkiej. Te pierwsze mają zazwyczaj bardziej zwartą konsystencję, przez co ich krycie jest duże, aż do całkowitego. Produkty sypkie są najbardziej uniwersalne, bo mimo, że krycie podkładu w każdej formie teoretycznie da się stopniować, to w przypadku produktów proszkowanych mamy największe pole do popisu. Można kombinować ze sposobem nakładania podkładu (na sucho lub na mokro), a także z jego stopniem krycia. W zależności od sposobu w jaki nakładamy produkt na twarz, nadaje się on do różnych typów cery, od suchej do tłustej.
Kiedy wybrałyśmy już najbardziej odpowiednią dla nas formę, czas przejść do...
...koloru.
Przy kolorze wyróżniamy dwa czynniki, odcień i ton.
W przypadku odcienia sprawa jest w miarę prosta; podkład nie powinien być ani za jasny ani za ciemny - idealnie, jeżeli odcień zlewa się z odcieniem naszej szyi i/lub dekoltu, gdzie dobieramy kolor produktu. Nigdy nie robimy tego na twarzy, bo skóra w tym miejscu często jest zaczerwieniona lub z przebarwieniami, a zadaniem podkładu jest wyrównać koloryt cery i dopasować go do reszty ciała, a nie stworzyć maskę.
Ale wracając do tematu... Ja zawsze wolałam wziąć podkład ciut za jasny niż za ciemny. Według mnie mniej się odznacza i łatwo wyrównać jego odcień pudrem, w kolorze zbliżonym do odcienia naszej skóry. Chociaż ostatnio jestem posiadaczką podkładu zupełnie białego MUR The One Foundation w odcieniu 1, którym można rozjaśnić każdy podkład płynny. Jeżeli chciałybyście post o tym jak rozjaśnić lub przyciemnić podkład, piszcie w komentarzach. Weźmy jedynie pod uwagę fakt, że znaczna część podkładów w kontakcie z naszą skórą i powietrzem oksyduje i po prostu ciemnieje.
Ale co w przypadku, kiedy mamy już wybrany odcień, ale wciąż wyglądamy jakoś dziwnie i wcale nie tak idealnie?
Ton!
Ton podkładu to dla mnie rzecz najważniejsza i święta!
W skrócie wróżniamy tony ciepłe, chłodne i neutralne naszej skóry (całego ciała). Tak naprawdę teorii określania tonu skóry jest mnóstwo, a wszystkie mało uniwersalne i często zbyt mało liberalne... Do tej pory sprawdzała się u mnie i moich przyjaciółek metoda obserwacji (nie miałam pojęcia jak ją nazwać :P).
Sprawdzamy czy lepiej nam w srebrnej czy w złotej biżuterii, jakie kolory dominują wśród naszych ubrań i w których wyglądamy lepiej (tych o odcieniach chłodnych - niebieskie sweterki, zielone bluzy, czy tych o odcieniach żółte sukienki i brzoskwiniowe koszule), jakie cienie do oczu chętniej nosimy - szare, niebieskie, stalowe czy brązy, miedzie i fiolety? Jeżeli lepiej czujesz się w srebrze to prawdopodobnie Twoja skóra zawiera więcej chłodnych tonów, i analogicznie złoto - ciepły ton.
A co jeżeli pasują Ci i chłodne i ciepłe kolory? Zapewne jesteś neutralna.
Nazwy podkładów często zawierają mylne sformułowania np. Rose beige wskazuje na więcej chłodnych tonów w produkcie, podczas kiedy w wielu firmach jest to ciemniejszy odcień o tonach żółtych. Najważniejsze to mniej sugerować się tym co jest napisane, a więcej testować i sprawdzać, który kolor podkładu pasuje nam najbardziej, najlepiej w świetle dziennym, bo światła w drogeriach zazwyczaj przekłamują kolory. Ideałem byłoby zdobycie próbki produktu i wysmarowanie się nim w domu. Dzięki temu możemy sprawdzić czy podkład nie ciemnieje zbyt mocno w ciągu noszenia.
O doborze podkładu do typu cery, w innym poście ;)
Ale się rozpisałam! Dajcie znać, co jeszcze trapi Was w wyborze podkładu idealnego! A może macie już swój ukochany podkład? Czekam na Wasze odpowiedzi!
A.